bt_bb_section_bottom_section_coverage_image

Kiedy lęk nie może się ruszyć.

O panice, terrorze i o tym, jak ciało może wrócić do poczucia bezpieczeństwa

Są takie momenty, kiedy w ciele pojawia się coś trudnego do nazwania. Najpierw bardzo delikatnie. Może to być lekki ścisk w klatce piersiowej. Może napięcie w brzuchu. Może uczucie, że oddech jest trochę płytszy niż zwykle.

Czasem ktoś mówi wtedy: „Czuję niepokój.”
Czasem: „Mam lęk.”

A czasem nie ma jeszcze żadnego słowa. Jest tylko ciało, które zaczyna być bardziej czujne. To bardzo ludzki moment. Nasz organizm od tysięcy lat posiada system, który pomaga nam reagować na zagrożenie. Dzięki niemu nasi przodkowie mogli uciec przed drapieżnikiem, ochronić siebie lub swoje dzieci, znaleźć drogę do bezpieczeństwa. Ten system działa również dzisiaj. Nawet wtedy, gdy zagrożenie nie jest fizyczne, lecz emocjonalne. Czasem jednak coś w tym procesie się zatrzymuje. I wtedy lęk zaczyna rosnąć.

Lęk jako początek historii

W wielu rozmowach terapeutycznych lęk pojawia się jako coś, czego chcielibyśmy się pozbyć.

„Chciałabym przestać się tak bać.”
„Nie chcę już tego czuć.”
„Dlaczego mój organizm tak reaguje?”

To bardzo zrozumiałe pytania. Ale gdy przyjrzymy się lękowi z bliska, okazuje się, że on nie jest naszym wrogiem. Jest raczej wiadomością. Lęk jest sposobem, w jaki ciało mówi:

„Zatrzymaj się na chwilę. Coś jest ważne.”

Kiedy mózg rozpoznaje sygnał, że coś może być niebezpieczne, uruchamia bardzo stary biologiczny mechanizm. Aktywuje się część układu nerwowego odpowiedzialna za mobilizację do działania. Nazywa się ona układem współczulnym.

To właśnie wtedy:

  • serce zaczyna bić szybciej
  • oddech się przyspiesza
  • mięśnie się napinają
  • zmysły stają się bardziej czujne.

Ciało przygotowuje się do reakcji. Nie po to, żeby nas przestraszyć. Po to, żeby nas ochronić.

Mobilizacja – energia do działania

Jeśli wyobrazimy sobie sytuację zagrożenia w naturze, łatwo zrozumieć sens tej reakcji. Sarna zauważa drapieżnika. W jednej chwili jej organizm mobilizuje ogromną ilość energii. Mięśnie są gotowe do biegu, serce pompuje krew szybciej, oddech przyspiesza. I wtedy następuje ruch. Sarna ucieka. Po chwili, gdy znajduje się w bezpiecznym miejscu, jej ciało zaczyna się trząść. Może przez chwilę oddychać szybciej. Potem napięcie powoli opada.

To naturalny cykl reakcji na zagrożenie.

  1. Pojawia się sygnał niebezpieczeństwa.
  2. Organizm mobilizuje energię.
  3. Następuje działanie.
  4. Energia się rozładowuje.
  5. Ciało wraca do spokoju.

Ten proces jest niezwykle mądry. Pozwala nam reagować szybko, a potem wracać do równowagi.

Kiedy ruch zostaje zatrzymany

U ludzi wiele sytuacji wygląda inaczej niż w świecie zwierząt. Często znajdujemy się w sytuacjach, w których ciało chce zareagować, ale nie może tego zrobić wprost. Dziecko może czuć strach, ale nie może uciec od dorosłego. Pracownik może czuć napięcie, ale nie może opuścić spotkania. Ktoś w relacji może czuć potrzebę obrony, ale boi się konsekwencji. W takich momentach organizm nadal wytwarza mobilizację, energię do działania, ale działanie zostaje zatrzymane. Wyobraź sobie falę energii, która zaczyna się wznosić… i nagle nie ma gdzie popłynąć. To napięcie pozostaje w układzie nerwowym. Czasem rozpuszcza się samo. Czasem jednak zaczyna się kumulować.

Gdy lęk nie ma gdzie pójść

Lęk potrzebuje ruchu. Potrzebuje zakończenia. Kiedy tego zakończenia nie ma, ciało pozostaje w stanie gotowości.

Może to wyglądać tak, że ktoś przez dłuższy czas doświadcza:

  • napięcia w ciele
  • trudności z oddychaniem głęboko
  • nadmiernej czujności
  • problemów ze snem
  • poczucia, że coś jest „nie tak”.

Układ nerwowy jakby cały czas czekał na moment, w którym będzie musiał zareagować. I wtedy czasem pojawia się coś nagłego.

Atak paniki.

Czym naprawdę jest atak paniki

Dla osoby, która go doświadcza, atak paniki może być bardzo przerażający. Serce bije tak szybko, że wydaje się, że zaraz wyskoczy z klatki piersiowej. Oddech staje się płytki lub urywany. Pojawiają się zawroty głowy. Ciało drży.

Czasem pojawia się myśl:

„Zaraz umrę.”
„Zaraz zwariuję.”

To doświadczenie bywa tak intensywne, że wiele osób trafia na izbę przyjęć, przekonanych, że mają zawał. A jednak z punktu widzenia biologii to wciąż ten sam mechanizm.

Organizm mówi:

„Musimy działać natychmiast.”

Problem polega na tym, że w rzeczywistości nie ma działania, które mogłoby zakończyć tę mobilizację. Energia wciąż krąży.

Moment, w którym panika staje się terrorem

Czasem atak paniki przechodzi w coś jeszcze głębszego, w doświadczenie, które wiele osób opisuje jako wewnętrzny terror. To moment, kiedy układ nerwowy jest w pełnej reakcji alarmowej. Ciało jest gotowe do natychmiastowego działania. Umysł próbuje zrozumieć, co się dzieje, ale jednocześnie pojawia się poczucie ogromnej bezradności. To bardzo trudne doświadczenie. I często rodzi wstyd lub poczucie, że coś z nami jest nie tak. Tymczasem z perspektywy ciała to nadal próba poradzenia sobie z ogromną mobilizacją energii.

Ciało chce dokończyć reakcję

W podejściach somatycznych, takich jak terapia traumy skoncentrowana na ciele, coraz częściej mówi się o tym, że organizm potrzebuje dokończyć reakcję, która została kiedyś zatrzymana. Nie chodzi o powrót do trudnych wydarzeń w głowie. Chodzi raczej o pozwolenie ciału na proces, który naturalnie prowadzi do rozładowania napięcia. Ciało potrafi to zrobić.

Czasem pojawia się wtedy:

  • drżenie mięśni
  • głębszy oddech
  • spontaniczny ruch
  • łzy
  • uczucie ciepła lub rozluźnienia.

To znaki, że układ nerwowy przechodzi z mobilizacji do regulacji.

Co to jest regulacja

Regulacja to stan, w którym układ nerwowy znajduje się w równowadze. Nie jest ani nadmiernie pobudzony, ani zamrożony.

W regulacji:

  • oddech jest spokojny
  • ciało nie jest nadmiernie napięte
  • możemy jednocześnie myśleć i czuć
  • jesteśmy w kontakcie z innymi ludźmi.

W psychologii mówi się czasem o „oknie tolerancji”, przestrzeni, w której emocje mogą być odczuwane, ale nie zalewają całego systemu. To właśnie do tej przestrzeni organizm próbuje wrócić.

Powrót do ciała

Droga do regulacji często zaczyna się od czegoś bardzo prostego, od ponownego zauważenia ciała. Nie chodzi o analizowanie. Nie chodzi o kontrolę. Raczej o delikatne pytanie:

Co teraz czuję w swoim ciele?

Może to być ciężar stóp na podłodze.
Może ruch oddechu w brzuchu.
Może napięcie w barkach.

To moment, w którym uwaga wraca z katastroficznych myśli do bezpośredniego doświadczenia.

Małe ruchy, które mają znaczenie

Ponieważ reakcja zagrożenia jest reakcją ruchową, ciało często potrzebuje małego ruchu, żeby zakończyć mobilizację. Nie musi to być nic spektakularnego.

Czasem wystarczy:

  • oprzeć stopy mocniej o podłogę
  • powoli poruszyć ramionami
  • rozciągnąć kark
  • zrobić kilka kroków.

To bardzo subtelne rzeczy, ale dla układu nerwowego są sygnałem:

„Ruch jest możliwy. Reakcja może się zakończyć.”

Oddech jako droga powrotu

Oddech jest jednym z najważniejszych mostów między ciałem a układem nerwowym. Kiedy jesteśmy przestraszeni, oddech staje się płytki i szybki. Czasem pomocne jest wtedy bardzo proste zaproszenie: spróbuj zrobić dłuższy wydech niż wdech. Nie na siłę. Nie perfekcyjnie. Po prostu pozwolić powietrzu wypłynąć trochę wolniej. Dla wielu osób to pierwszy krok w stronę uspokojenia systemu nerwowego.

Orientowanie się w teraźniejszości

Kiedy ciało jest w reakcji paniki, często zachowuje się tak, jakby zagrożenie było tu i teraz. Dlatego jednym ze sposobów wspierania regulacji jest ponowne zauważenie otoczenia.

Można na przykład:

  • rozejrzeć się po pomieszczeniu
  • zauważyć kilka kolorów
  • poczuć oparcie pleców o krzesło
  • poczuć ciężar ciała.

To proste doświadczenie pomaga układowi nerwowemu rozpoznać:

„Jestem tutaj. W tej chwili jestem bezpieczny.”

Proces, nie szybka naprawa

Powrót do regulacji rzadko jest jednorazowym wydarzeniem. To raczej proces, w którym układ nerwowy stopniowo uczy się nowych doświadczeń.

Za każdym razem, gdy ciało doświadcza:

  • bezpiecznego ruchu
  • spokojniejszego oddechu
  • poczucia oparcia
  • kontaktu z drugim człowiekiem,

tworzy się nowa ścieżka w systemie nerwowym.

Ścieżka, która mówi: „Mobilizacja może się zakończyć. Bezpieczeństwo jest możliwe.”

Lęk jako część życia

Lęk prawdopodobnie nigdy całkowicie nie zniknie z ludzkiego życia. I w pewnym sensie dobrze, że tak jest. To właśnie dzięki niemu jesteśmy uważni, ostrożni, wrażliwi na sygnały z otoczenia. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy system alarmowy działa zbyt intensywnie lub zbyt długo. Dlatego celem nie jest pozbycie się lęku.

Celem jest nauczenie ciała, że może przechodzić przez mobilizację i wracać do spokoju.

Powrót do poczucia bezpieczeństwa

W terapii często widzi się moment, w którym osoba po raz pierwszy doświadcza czegoś nowego. Może to być chwila, gdy napięcie w klatce piersiowej zaczyna się rozpuszczać. Może moment, gdy oddech staje się głębszy. Może łzy, które pojawiają się po długim czasie zamrożenia. To bardzo delikatne chwile, ale właśnie wtedy układ nerwowy uczy się czegoś fundamentalnego:

„Moje ciało potrafi wracać do równowagi.”

Na koniec

Jeśli doświadczasz lęku lub paniki, warto pamiętać o jednej ważnej rzeczy. Twój organizm nie próbuje cię zniszczyć. Próbuje cię chronić. Czasem robi to w sposób zbyt intensywny, szczególnie jeśli w przeszłości było dużo stresu lub trudnych doświadczeń, ale układ nerwowy ma ogromną zdolność uczenia się nowych doświadczeń. Z czasem, krok po kroku, ciało może nauczyć się czegoś bardzo ważnego: że mobilizacja nie musi kończyć się terrorem. Może prowadzić do ruchu, oddechu, kontaktu i do powrotu do miejsca, w którym pojawia się spokój. Miejsca, które wielu terapeutów nazywa po prostu regulacją. A które w codziennym języku można nazwać jeszcze prościej: poczuciem, że w swoim ciele jest się u siebie.

Bibliografia
  • Levine, P. A. (2010). Obudźcie tygrysa. Leczenie traumy. Warszawa: Czarna Owca.

  • van der Kolk, B. (2018). Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w leczeniu traumy. Warszawa: Czarna Owca.

  • Porges, S. W. (2018). Teoria poliwagalna. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

  • Ogden, P., Minton, K., Pain, C. (2015). Trauma i ciało. Sensomotoryczna psychoterapia traumy. Kraków: WUJ.

  • Rothschild, B. (2014). Ciało pamięta. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.