bt_bb_section_bottom_section_coverage_image

„Blisko, ale nie zamiast. O towarzyszeniu osobie przewlekle chorej.”

Towarzyszenie osobie przewlekle chorej to doświadczenie, które często zmienia dynamikę relacji. Pojawia się więcej troski, uważności, ale też niekiedy lęku, bezradności czy zmęczenia. Choroba jednej osoby dotyka bowiem w pewien sposób całego systemu relacji – partnerów, rodzin, bliskich. Wiele osób, które wspierają kogoś chorującego, zadaje sobie pytanie: jak pomagać, a jednocześnie nie stracić siebie?

Obecność zamiast naprawiania

Kiedy ktoś bliski choruje, naturalnym odruchem jest chęć naprawienia sytuacji. Szukamy lekarzy, rozwiązań, nowych metod leczenia. Chcemy, żeby było lepiej, jak najszybciej. Tymczasem w wielu momentach choroby najważniejsze nie jest działanie, lecz obecność. Bycie obok. Wysłuchanie. Dopuszczenie do rozmowy trudnych emocji – smutku, złości, lęku czy bezradności.

Czasem największym wsparciem jest zdanie:
„Jestem tutaj. Nie musisz przez to przechodzić sam.”

Zauważanie własnych emocji

Towarzyszenie chorobie drugiej osoby bywa emocjonalnie wymagające. Można odczuwać napięcie, złość, poczucie niesprawiedliwości, smutek albo lęk o przyszłość. Te reakcje są naturalne. Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy je całkowicie odsunąć lub udawać, że ich nie ma. Niewyrażone emocje często kumulują się i mogą później wybuchać w postaci irytacji, dystansu albo nadmiernej kontroli. Dlatego ważne jest, by zauważać swoje uczucia i dawać im przestrzeń, w rozmowie z kimś zaufanym, w terapii, w zapisie w dzienniku czy po prostu w chwili zatrzymania.

Sygnały z ciała

Długotrwałe napięcie związane z opieką czy niepewnością często zapisuje się w ciele. Możemy zauważyć napięte barki, płytki oddech, zmęczenie, trudność w rozluźnieniu.

Czasem pomocne jest bardzo proste zatrzymanie się na chwilę i sprawdzenie:
Co dzieje się teraz w moim ciele?

Kilka spokojnych oddechów, krótki spacer, rozciągnięcie ciała czy chwila ciszy, praca na układzie nerwowym mogą pomóc regulować napięcie i wracać do większej równowagi.

Granice są formą troski

Osoby wspierające często mają poczucie, że powinny być dostępne zawsze. Odbierać każdy telefon, rozwiązywać każdy problem, reagować natychmiast. Z czasem może to prowadzić do wyczerpania. A zmęczona, przeciążona osoba ma coraz mniej zasobów, by być prawdziwie obecna. Dlatego tak ważne jest stawianie granic. Granice nie są brakiem troski. Są warunkiem długotrwałej troski.

Czasem oznaczają powiedzenie:
„Teraz potrzebuję odpocząć.”
albo
„Nie jestem w stanie się tym dziś zająć.”

Nie wchodź w rolę rodzica

Jednym z częstych wyzwań w relacji z osobą przewlekle chorą jest zmiana ról. Z troski łatwo nieświadomie zacząć kontrolować, przypominać, pilnować, organizować wszystko za drugą osobę. Z czasem może to prowadzić do sytuacji, w której relacja zaczyna przypominać relację rodzica z dzieckiem, a nie dwóch dorosłych osób. Warto pamiętać, że choroba nie odbiera dorosłości ani odpowiedzialności. Osoba chorująca nadal pozostaje podmiotem swojego życia. Ma prawo podejmować decyzje, również takie, z którymi nie zawsze się zgadzamy. Wsparcie polega na byciu obok, a nie na przejmowaniu czyjegoś życia.

Odpowiedzialność po obu stronach

Zdrowa relacja w kontekście choroby oznacza, że każda ze stron pozostaje odpowiedzialna za siebie. Osoba wspierająca dba o swoje granice, emocje i zasoby. Osoba chorująca na tyle, na ile może, bierze odpowiedzialność za swoje leczenie, decyzje i sposób dbania o siebie. Taka równowaga pozwala zachować w relacji więcej szacunku, autonomii i wzajemności.

Dbaj o swoje życie

Kiedy ktoś bliski choruje, łatwo skupić całe życie wokół tej sytuacji. Jednak zachowanie choć części swojej codzienności jest niezwykle ważne. Spotkania z przyjaciółmi, ruch, praca, pasje, chwile odpoczynku, to wszystko pomaga utrzymywać równowagę i chroni przed wypaleniem. Dbając o siebie, nie zdradzasz osoby chorej. Wręcz przeciwnie, budujesz zasoby, które pozwalają Ci być przy niej dłużej i bardziej świadomie.

Wystarczy być prawdziwie obecnym

Nie trzeba być idealnym wsparciem. Nie trzeba zawsze wiedzieć, co powiedzieć i jak pomóc. Czasem wystarczy być obok.
Słuchać. Być autentycznym. Jednocześnie pamiętać, że w tej relacji są dwie osoby, i obie są ważne.