Umieranie i śmierć.

Śmierć jest największą tajemnicą życia. Życie ma wiele tajemnic, ale żadna z nich nie równa się śmierci.                                                                                                                        

Przekraczając próg hospicjum co widzisz? Czy to faktycznie „umieralnia” gdzie w samotności oczekuje się śmierci? Czy aby na pewno? To miejsce, w którym dostrzega się istotę życia. Kruchość lecz nadal majestatyczność. Przestrzeń pozostałego czasu może być miejscem, w którym znajdziemy sens własnej egzystencji a ograniczony czas można przeznaczyć na swego rodzaju rozwój i spokój ducha robiąc bilans swojego życia w poczuciu spełnienia, mimo różnych trosk, smutków, trudności jakie miały miejsce na przełomie całego życia. Mimo, że nie uzdrowimy ciała możemy postarać się uzdrowić umysł, duszę.                                

Śmierć to ostatni wydech życia by porzucić ziemski płaszcz, który pozwoli przenieść się nam… . Gdzie? To odwieczne pytanie. Ty też nie możesz umrzeć, ponieważ każdy z nas jest samym życiem, życiem wiecznym. Niechaj każde następne wcielenie będzie w rezultacie piękną przygodą by wzrastać i odkrywać swoje kolejne lustra. Kim jest więc zmarły, który wymknął się naszym oczom przenikając przez wieczność? Nieuchronnie znika wraz z pełnią źródła nieśmiertelnego życia. Żyć może nadal w naszych myślach, w mądrościach jakie nam przekazał. Rodzi się pytanie. Czy jesteśmy sztuką? Wielką sztuką, która w rzeczywistości jest jednak czymś niedokończonym ze względu na wieczność? I to właśnie urok narodzin, życia, umierania, śmierci, które przenikają przez siebie.                                                                         

I czy to tylko zmysły hamują, kryją odwieczny sekret przed poznaniem? Oni wszyscy są mądrzejsi od nas gdyż poznali wiedzę, której nam jeszcze nie było dane poznać. Może jest tak, że wiedzieliśmy zanim ponownie się pojawiliśmy? Bądźmy otwarci bo może śmierci nie ma. Jest tylko teraz. Przywołując zmarłych w myślach przyjdą nam z pomocą w najmniej oczekiwanym geście, ludzkim słowie, powiewie wiatru… . Oni żyją w nas, w utrwalonych myślach wspólnie spędzonego czasu. Tak samo my będziemy żyć w myślach, wspomnieniach innych ludzi.    

                                                                                      

W pracy w hospicjum istotna jest autentyczność. Człowiek pokorny zna prawdę o sobie, nie mówi za wiele, ale przekazuje spokój i ciszę wewnętrzną na drugiego człowieka. To co może najlepszego dać drugiemu człowiekowi to towarzyszenie nawet poprzez swoją obecność. Bywają sytuacje gdy nie ma możliwości komunikacji z chorym. Wtedy właśnie obecność, dotyk, modlitwa, kierowanie wspierających słów jest istotne. Czasem wysłuchanie jest znacznie ważniejsze od najtrafniejszej, w naszym przekonaniu rady. Spotkanie z drugim człowiekiem wymaga subtelności, wsłuchiwanie się w to co chce nam przekazać. Bywa, że rozmowa jest formą spowiedzi, przed sobą samym. Przeżywana dotąd wieloletnia męka staje się akceptowalna. Daje ukojenie. I tak spotkanie może być tym ostatnim. Całe nasze życie składa się ze spotkań z ludźmi, z samym sobą a w nich warto upatrywać przekazu prawdy. Dawajmy siebie innym ludziom w małych rzeczach, sprawach. Tak więc umieranie, śmierć nie musi być wrogiem życia.  Czy myślą do przyjęcia byłoby, że umieranie jest formą odejścia przez grzeczność i ustąpienie miejsca drugiej istocie powołanej do życia, do zgłębiania swoich lekcji by móc wzrastać w duchowości? Co Ty byś sobie powiedział/a gdyby zapytano Cię o wskazówki w czasie własnej śmierci? Jak byś się przeprowadził/a przez ostatnie minuty życia zanim weźmiesz ostatni oddech? Czy chciałbyś/abyś by najbliżsi byli przy Tobie? Co więc masz jeszcze do uczynienia by być gotów/gotowa umrzeć?

Przewiń do góry